Mariusz

Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli obudzę się w Toruniu, zjem obiad w Katowicach, a na koniec dnia wyląduję we Warszawie. Śpię w samochodzie na autostradach, w pociągach, częściej w łóżkach nieswoich niż we własnym, w pokojach hotelowych lub u życzliwego znajomego. Jem śniadania w podziemiach lub na dachach wielkich hal koncertowych, w kuchniach biurowców wielkich korporacji czy na stadionie piłkarskim.

Zaprzyjaźniłem się z błotniakiem. Biegam z rowerem na plecach po lasach, jeżdżę wokół jezior albo eksploruję górskie szlaki.

Piachy

Lubię podczas słuchania muzyki spoglądać za okno i obserwować morze, góry, lądujące i startujące samoloty w otchłani nocy lub spokojny las.

Jednak najwięcej radości mi sprawiają koncerty. Każdy pretekst jest dobry, aby znaleźć ciekawego artystę i jechać posłuchać muzyki rowerem ponad 150 kilometrów. Jak gdyby nigdy nic wstać rano i pedałować na kolejny, trzeci w tygodniu.

Ułożenie kostki Rubika z patrzeniem zajmuje mi kilkanaście sekund, zatem o wiele ciekawsze jest układanie bez patrzenia po wcześniejszym zapamiętaniu łamigłówki. A nawet i kilka kostek, co za problem. Albo w parze z wielokrotnym rekordzistą świata.

Mój ulubiony cytat Gombrowicza:

odrzucam wszelki ład, wszelką ideę
nie ufam żadnej abstrakcji, doktrynie
nie wierzę ani w boga, ani w rozum!
dość już tych bogów! dajcie mi człowieka!
niech będzie, jak ja, mętny, niedojrzały
nieukończony, ciemny i niejasny
abym z nim tańczył! bawił się z nim! z nim walczył
przed nim udawał! do niego się wdzięczył!
i jego gwałcił, w nim się kochał, na nim
stwarzał się wciąż na nowo, nim rósł i tak rosnąc
sam sobie dawał ślub w kościele ludzkim!