Dwoje niepoważnych ludzi się spotkało…

… i nawet 15 km nie przejechało 😀
Zapowiadało się tak ambitnie! Los chciał, że na szutrowej dróżce nad jezioro (które mieliśmy tylko zobaczyć) poszła dętka. Dobra, nie ma problemu, zmieniliśmy ją rach ciach ciach. Na plaży ani żywej duszy. Cała dla nas! Trochę zaczęło odbijać 🙂
Po oczyszczeniu stópek liśćmi chcieliśmy ruszyć dalej, ale… Paweł złapał drugą panę 😀 Została nam trawa. A żeby koło się nie zósemkowało przeistoczyłam się w konia zaprzęgowego.  Śmiechu było!  😀