Kolarstwo romantyczne

Kendiacz przyszedł do mnie o 5 rano i stwierdził, że nie jedzie. Mało snu i w ogóle. Opadnięcie z sił.

Kingownia powiedziała, że ma nie wymyślać głupot, tylko ubierać ciuchy kolarskie.

W dwójkę zrobiliśmy ponad 7 tysięcy metrów przewyższenia, podjechaliśmy kilka szczytów jako pierwsi w tym roku.

W chmurach zmęczenia się nie czuje.