Gwiazda biała znak pedała


Poznań w Toruniu


Jak to jest, że na początku kwietnia jeździliśmy w krótkich spodenkach, Kingownia w oksach przeciwsłonecznych, a zaledwie tydzień później wyjechałem po Poznaniaków w zimowych ciuchach. Nie wszystko się do końca zgrało, miała przyjechać cała ekipa, a dotarła tylko Agata z Wojtkiem. Co więcej, nie mogli nocować z soboty na niedzielę. Kolejnego dnia urodził im się teatr, o którym wcześniej kompletnie zapomnieli.

Jedynie co mogłem zrobić to wyjechać dwójce na spotkanie, ku mojemu zaskoczeniu zobaczyliśmy się w Gniewkowie, a nie 20 kilometrów dalej, gdzieś w okolicy Rojewa. Oni mieli z wiatrem, ja pod – klasyka gatunku.

W Toruniu zgodnie stwierdziliśmy, że pizza będzie najlepszą nagrodą za wczesną pobudkę i pedałowanie przez 170 kilometrów. Ogródków na mieście jeszcze nie zdążyli rozłożyć (bo i po co w takie zimno), nie było gdzie zjeść. Ale bulwarów nikt nie ukradł, więc wzięliśmy pudełka z parującą zawartością nad Wisłę. Smakowitości!


Toruń w Krakowie


Pociągowa podróż do wujka Rafała. W plecaku laptop, którego nawet nie uruchamiałem, bo zajęty byłem czytaniem książki. I słuchaniem muzyki w przerwach pomiędzy kartkami. Po wielu godzinach dość monotonnej jazdy pojawiły się pagórki za oknem – znak, że jestem już blisko Krakowa!

Ląduję w ubiegłorocznej stolicy ŚDMu, niemal od razu wsiadam do autobusu jadącego prosto pod mieszkanie Rafała. Korki, wszędzie korki. Ponad godzinę jechałem kilka(naście?) kilometrów. Rafcio wyszedł na spotkanie, miałem okazję poznać jeszcze Kasię, która akurat wracała do siebie. No nic, wchodzimy do mieszkania, na start lecą 2 herbaty. Po tylu godzinach w bezruchu zaproponowałem wspólną przejachę, ale niestety mogłem wyjechać tylko sam.

Kolejne dni upłynęły bardzo podobnie – rano Kraków Business Park, który wcale nie jest umiejscowiony w Krakowie (i do którego dojazd jest bardziej niż tragiczny). Popołudnia spędzałem na rowerze z Rafciem i Kubą. Pokazali mi najbardziej odwiedzane miejsca na dwóch kółkach, czyli kopiec Kościuszki, Piłsudskiego, Rynek Główny z pomnikiem wielkiego wieszcza Adasia Mickiewicza, Tyniec oraz obserwatorium astronomiczne.

Któregoś wieczoru zebrała się cala ekipa w pubie, przypomniałem sobie twarze osób, które nocowały u nas podczas zeszłorocznej majówki.

Powrót do siebie minął bez większych ekscesów, poza tym, że na chwilę zatrzymałem się w Łodzi, aby podpisać jeden papierek.


Toruń, Poznań i Kraków w górach


Tak, tak! To już 3 edycja wspólnej majówki, tym razem lecimy na południe. 4 dni do wyjazdu, nie możemy się doczekać!