Padłeś, powstań, power kot!!!

Popołudniowe zaliczenie z antropometrii zostało skazane na niepowodzenie kiedy kurier czwartkowego poranka przywiózł mi łóżko. Zaczęłam odpakowywać ogromny karton z nutką niepewności. Na moje szczęście całe zamówienie zostało dobrze skompletowane.  W ramach przeprosin za opóźnienie firma Habys dołączyła krówki<3, pół litra fajnej oliwki, notesik oraz długopis. Jakaż była moja radość! Takie piękne! I moje 😀 Opłacała się popierdzielać rowerem i nie wydawać na bilety miesięczne 🙂
Wieczorem tego samego dnia wpadł Tomek. Zrobił mi terapię manualną na lędźwie, potem masaż pleców. Odwdzięczyłam się mu tym samym. Z cudownej odnowy biologicznej skorzystał też Daniel. Pierwsze testy za nami, stół przewyższył moje najśmielsze oczekiwania!

 

W piątek pierwszy raz nie poszłam na wykłady ogólnouniwersyteckie. Babeczka puściła listę. NZAL XD Jakoś to odkręcę, pociąg jak zając by uciekł i co wtedy : o A tak to pojechałam sobie do domku, wytarmosiłam mamę, wygłaskałam kota i nawet nawet się wyspałam.

W nocy teleportowałam się do łóżka brata w Toruniu. Nastał czas rewanżu za poprzednie wybudzenie ze snu! HARD BASS  na dzień dobry 😀 Dostałam baty, ale co to by za życie bez rodzeństwa <3
Chwile przed południem uderzyliśmy do sklepu Gołego z nowiusieńką kierownicą rozwikłać zagwozdkę. Chcąc poprowadzić elektrykę z korka trzeba by wywiercić dodatkowe dziury, gdyż wewnątrz nie da rady przeciągnąć kabli. I ten widok Doriana z głową w lampie, o jeju 😀
Dzięki uprzejmości chłopaków mieliśmy okazję obejrzeć rowery Gołego z bliska. W międzyczasie palnęłam o zapisie na czasówkę pod koniec maja w Bydgoszczy. Zaraz miałam na sobie koszulkę Michała i różowy kask Giro 😀 Sesja obowiązkowa, dzięki Tymek! 🙂
Na odchodne dostaliśmy z Mariuszem jeszcze nietuzinkowe souveniry – torebki team sky! Niezmiernie nam miło ^^

 

A W SOBOTĘ ORGANEK!!!!!! <3