Kiedy pojawia się problem…

Siłą rzeczy kiedy ma się swój ukochany jednoślad potrzebny jest dobry rowerowy żeby czasem coś kupić albo naprawić.

Ze względu na ogromne sfrustrowanie mój wpis będzie w pełni opinią subiektywną i w 100% zgodny z prawdą.

Poznając ekipę Kwiatka pomyślałam ‘kurde, kocham ich’. Mój Jamis robiony był na poczekaniu mimo kolejek, fajne zniżki, lampki wygrane całkowicie za darmo. Zżyłam się z chłopakami. Dwa tygodnie podczas ferii zrobiło swoje. Co więcej, za zdaną maturę dostałam od Pawła prezent w formie bikefittingu.
Byliśmy z bratem traktowani jak klienci VIP mówiąc nawet śmielej. Do czasu..

Kimirson wymarzył sobie spersonalizowany rower. Fajny projekt, spora korzyść zarobkowa dla drugiej strony. Do rzeczy. Nawet przy płatności z góry czas oczekiwania wykraczał poza wszelkie możliwe standardy. Gdyby nie było części, okej, rozumiem. No ale one leżały sobie na warsztacie. Postawcie się w tej sytuacji. Chcesz jeździć, ale nie możesz, bo komuś się nie chce ruszyć dupy do roboty. Oczywiście umawiany termin odbioru dawno minął.
Kiedy w końcu jest – źle złożony. Bez komentarza.
Idziesz w teren, coś jest dalej nie tak. Hamulec. Ratuje nas możliwość reklamacji. Wracamy do punktu wyjścia.

-He, no co ty, nie znasz się, nie wiesz jak działają hamulce tarczowe.

Problem został.

Zamiast gwarancji musiał wydać kolejne pieniądze na naprawę gdzieś indziej. Nikt na nich nie śpi..

Kłopot z hamulcem nie zniknął. Zaczęło się łażenie od Annasza do Kajfasza. Ostatecznie to konkurencja wysłała do Shimano wadliwą klamkę. Można? Jak widać można. Wystarczy chcieć.

W innym rowerowym byłam parę razy załatwić coś z Mariuszem. Być może pracowników nie znam zbyt dobrze, ale sprawili na mnie mega pozytywne wrażenie. Sami z siebie wzięli mój rower do naprawy żebym się nie zabiła podczas wyzwania 300 km, a na wyjazd w góry dostałam potencjalną deskę ratunkową –  spinkę.

 

Moje nastawienie do salonu Kwiatka było w tamtym momencie neutralne. Daniel tłumaczył, że brak moich odwiedzin był spowodowany obrażeniem za Mariusza. Bzdury.

Zmieniło się to jednak o 180 stopni teraz.

Parę dni temu brat się przełamał i pojechał na kontrolę iso speed. Na samym wejściu został przywitany autentycznie słowem ‘SPIERDALAJ’.

Z kolei Danielowi doradzili żeby mnie zostawił, albo zdradzał bo przecież najlepszy czas w życiu marnuje.
Rzeczywiście, najbiedniejszy chłopak na świecie.
Nawet w żartach nie jest śmieszne. Obrzydza mnie. Obgadywanie za plecami jeszcze bardziej.

Przykro mi jedynie, bo myślałam, że jesteśmy kumple i trzymamy sztamę. Zaniżyli moje poczucie własnej wartości i obrazili mojego brata. Rodzina to wszystko co mam. Jest mi najzwyczajniej w świecie przykro.