Przetarcie nowych szlaków z Pawłem :)

 Mówię sobie wczoraj ‘a, wyczyszczę rower tylko zgram fotki i wrzucę stravę’ – OK
Nie wniosłam go nawet na górę do pokoju, zostawiłam w przybudówce żeby było szybciej przetransportować go za moment z powrotem na dwór.

..ale..

zanim się porozciągałam, potem zjadłam i rozsiadłam.. to słońce zdążyło dawno uciec za horyzont XD

UWAGA

PONIEDZIAŁKOWY HIT – Obrzydliwie brudny rower stał się czystym 😀

Miska gorącej wody z płynem, gąbka, psikadełko, szmatki oraz mama do towarzystwa. Każda w swoim świecie, lecz cel ten sam – perfekcyjnie wyczyścić nawet najmniejsze detale.

Oko się długo tym widokiem nie nacieszyło, bo popołudniu ruszyłam na umówioną przejażdżkę z Pawłem.  Nie ukrywam, że do Kawęczyna po krajowej 10 było ciężko, ale kiedy już się spotkaliśmy czas leciał szybko. Miałam bardzo rzadką okazję przebywać we Władysławowie i dążyć ku garnkowi złota na końcu tęczy odkrywając przy tym polno-leśne szlaki 😀 Można? Można! Nie wyznaczajcie sobie granic kochani! One nie istnieją 😉