Od Londynu do Kapsztadu

Przez ostatnie 10 lat poznałem (i nie wiem czy w tym miejscu użyć słowa “tylko” lub “aż”) trójkę kompletnie niestandardowych osób, jedną z nich jest Pingwin. Trzy niesamowite przyjaźnie, trzy niespotykane charaktery. Wszystkie pingwinowe spotkania (najczęściej znajdujemy się w innym miejscu na Ziemi) łączy jeden wspólny mianownik: za każdym jednym razem nocuję w innym miejscu. A to mieszkanie Patryka, dom Sławka, dom Agaty, dom Marka, w końcu akademik czy dom Pingwina.

Przypomniała mi się jedna sytuacja: pojechałem rowerem z Torunia do Poznania, zjadłem jakiś obiad, wieczorem poszliśmy na koncert (to był JEDYNY bez spotkania z Melą ze względu na jej chorobę. To cud, że nie odwołali wydarzenia), wypiłem dwa piwa i kompletnie zmęczony zasnąłem. Rano obudziłem się nie wiedząc gdzie jestem (znalazłem się w akademiku nie będąc studentem, o co chodzi?), jednym okiem widząc współlokatorkę w łóżku naprzeciwko, a drugim dostrzegając kartkę z napisem: jestem w sklepie, nie martw się o nic!

Spakowałem kilka ciuchów do mojego amerykańskiego plecaczka i pojechałem na herbatę do Pingwina po raz kolejny.

Głowa w chmurach cały czas

– Mariusz, są 33 stopnie, a ty w ogóle się nie pocisz, to niesamowite.
– Przecież ja odczuwam ciepło dopiero od 36 stopni w górę!
– A w Afryce ile miałeś?
– Tak pomiędzy 34 a 41 stopni. A ty na Islandii?
– Noooo, u nas to ciepło było, w samych koszulkach chodziliśmy, bez bluzy i w ogóle.
– Ciepło, czyli?
– Tak z 10-15-ście…

– Ej Pingwin, ty masz w ogóle prawo jazdy? Nigdy ciebie nie widziałem za kółkiem.
– Mam, ale kompletnie nie umiem jeździć. A w Londynie to w ogóle po lewej stronie jest słabo!
– Kurcze, mi właśnie jazda po lewej stronie bardziej się podoba niż po prawej.
– Serio?
– No serio, mam międzynarodowe prawo jazdy i mogę jeździć we większości krajów na świecie.

– Mariusz, ja chciałabym pracować we Włoszech. Albo w Australii. Albo w Nowej Zelandii. Sama nie wiem…

– Ostatnio mówiłeś, że marzysz o Wyspach Owczych.
– Tak, tak… Temat przeanalizowany i jeśli chciałbym tam lecieć z rowerem to taniej mi wyjdzie kupno biletu w Emiratach do Argentyny…
– Nie gadaj.
– Wszystko podliczone niestety. Już nie mówię o tym, że objechałbym tam wszystko przez 1 dzień. Moim największym marzeniem dalej pozostaje Manua Kea. Wiesz, że wybuchł tam wulkan, ale o wiele mniejszy?
– Skąd wiesz, że na Hawajach wybuchł wulkan?!
Chwilę potem w domu:
– Mamo, Mariusz w ogóle nie ogląda informacji, a wie o aktywnym wulkanie na Big Island!

– Ostatnio tak siedziałam w domu w Londynie i doszłam do wniosku, że… Londyn jest brzydki! Wszędzie tłok, wszędzie szaro, zobacz jak tu miło i zielono.
– Rzeczywiście masz przepiękne okolice wokół domu.
– Gdyby tylko rano nie palili śmieci na wysypisku za lasem!!!

Głowa w chmurach cały czas

Idziemy wzdłuż jeziora prowadząc rowery. Podchodzi do nas gościu w samych spodenkach i bezceremonialnie zadaje pytanie:
– Ludzie, wiecie gdzie są inne bunkry?
Odpowiadam:
– Za nami jest jeden, jakieś 100-200 metrów.
Mówię do Pingwina po jego zniknięciu za naszymi plecami:
– Zobacz jaki przewodnik ze mnie, Azjata i Afrykańczyk od kilku godzin u ciebie i już obcych ludzi oprowadza po twoich rewirach!

– Mariusz, dlaczego ty wciąż nie masz dziewczyny?
– Hmmmmmmmmm…. No to muszę ci powiedzieć sekret.

– Jeszcze ci powiem jeden sekret związany z następną podróżą do Tajlandii i Laosu.
Po 2 minutach myślałem, że Pingwin zemdleje.
– NIE, TO NIEPRAWDA CO MÓWISZ!
– Szczera prawda, to jest najgorsze.
– Nie wierzę!!! Mariusz, nie wierzę!!!

– Zobacz jak ten koteł cie polubił. Przyciągasz koty!
– Pingwin, ale ja go nie mogę dotknąć, jest za siatką!!!

– W Anglii karetka nie jest od ratowania ludzi. Jadą i oceniają stan. Wtedy po diagnozie wysyłają ludka do szpitala, a on znowu jest oceniany. Czasem muszą helikopter przysłać. Wtedy namyślają się na jaki dział go dać i tak dalej.
– To nie zejdzie w trakcie tych 5 ocen?
– No właśnie…

– A tak w ogóle to kiedy wpadniesz do Torunia?
– W tym roku to niemożliwe, ale w lutym planujemy wakacje z Albertem. Polecasz Kanary?
– Tak, wyspy są przecudowne! Na pewno nie będziesz się nudzić. Mogę ci dać kontakt do Pedro, mój znajomy z domkiem na Gran Canarii.
– Ale ja nie mogę podjechać górki za Londynem, a co dopiero tam! A co robisz w lutym?
– Nie wiem czy nie będę wtedy w Emiratach…