Antyplan z Berlinem w tle

Nie zamierzam nic wymyślać do przodu. To nie ma sensu, wszystko układa się inaczej, zawsze jakoś dookoła pierwotnej myśli. Przechodzę metamorfozę z “planowania czasu pół roku do przodu” na… sam nie wiem. Luźno stawiać kropki na mapie świata, a potem robić co w mojej mocy, aby to urzeczywistniać?

Nie planowałem…

  • oglądania zachodu słońca i podziwiania gwiazd na Pico de Las Nieves
  • sylwestra w samolocie
  • biegania z murzynami i aparatem w kieszeni na końcu Afryki
  • walentynek z południowoafrykańską dziewczyną
  • lekcji angielskiego, a już tym bardziej z południowoafrykańskim Paulem
  • zainteresowania się fotografią uliczną i reportażową
  • wygrania konkursu i nagrody od Fujifilma
  • zaproszenia na zrobienie wystawy “Spotkanie z Afryką” w Gdańsku
  • pisania papierowych dzienników
  • robienia zdjęć analogowym dalmierzem
  • kupowania biało-czarnych filmów do aparatu czy papieru do drukowania polaroidów
  • wyjazdu do Berlina, a tym bardziej z Asią i Szymonem
  • telefonów od innych firm w sprawie nawiązania współpracy po godzinach
  • koncertu ukochanej Aurory w Londynie z Pingwinem i Kingą
  • wyjazdu po raz kolejny w czeskie góry, przyszło to tak zupełnie naturalnie…
  • kolejnego lotu z Emiratami na odległy koniec świata, aby pojeździć sobie z Paulem rowerem
  • kolejnego reportażu, wtopienia się w lokalnych ludzi w dwóch egzotycznych krajach (w tym jedno kompletnie nieturystyczne)
  • sylwestra w samolocie i ukochanym Dubaju, który odwiedzę po raz 4 w tym roku?

Kolejne niewiadome będą swobodnie napływać w przeciągu kolejnych miesięcy…

Najfajniejsza para na świecie

Niemiecki przechodzeń

Niemiecki światłocień

Niemiecki palacz

Niemieckie rowerzystki

Niemiecka roślinność

Polski turysta